Fragment książki “Odzyskiwanie rozumu”. Rozdział “Świadomość produktem biochemii?”

“Myśli i emocje wyłaniają się (nazywa się to emergencją) z niebywale złożonych powiązań między strukturami w ludzkim mózgu. W tym znaczeniu ateista – jako zwolennik filozofii naturalizmu – to ktoś, kto wierzy, że nie ma nic ponad światem o charakterze czysto fizycznym”.

Richard Dawkins

Bóg urojony”.

“Emergencja – ewolucja emergentna (…) od łac. E-mergo – wynurzam się. Emergentyzm (…) teoria opracowana na początku XX wieku przez angielskich filozofów i biologów głosząca, że świat podlega nieustannemu rozwojowi, podczas którego powstają nagle wciąż nowe wyższe jakości (ang. emergentism)”.

Słownik wyrazów obcych PWN”.

“Bioinformatyka dostarcza nam każdego dnia dowodów słuszności teorii Darwina. Krytycy najwyraźniej wolą tego po prostu nie przyjmować do wiadomości, nie chcą uwierzyć w to, że tworzywem z jakiego powstają myśli są molekuły, enzymy i białka. A to dlatego, że potem przychodzi nieunikniona konkluzja: być może my, ludzie, mamy duszę – ale ona składa się z wielu maleńkich robotów. (…) Mózg nie jest czymś ani trochę bardziej cudownym niż płuca czy też wątroba – jest tkanką”.

Daniel Dennet w wywiadzie pod tytułem:

Coraz mniej miejsca dla Stwórcy”.

Darwin “nigdy nie miał bowiem iluzji, co do jednego: kto ogłosi zwierzęta za twory ewolucji, ten

nie może wyłączyć z tej koncepcji człowieka. Nawet myślenie nie jest niczym innym, “funkcją organiczną, tak samo jak wydzielanie żółci jest funkcją wątroby”.

Jörg Blech, Rafaela von Bredow, Johann Grolle

“A jeśli Darwin się mylił…”

Człowiek najpierw się rumieni – a potem wstydzi? Intrygujące.

Ale powiedzą: „przecież to kwestia w ogóle świadomości! Świadomość to biochemia, a zarówno wstyd, jak i rumieniec dzieją się w ramach tego przez biochemię wykonanego “ja”.

Mamy sposobność przyjrzeć się sobie i rozstrzygnąć: jestem ja probówką z chemicznymi reakcjami? Czy: ja, to produkt biochemii czy ta biochemia to, powiedzmy bardzo ostrożnie, obecność: ja – w ciele. (Ciało jest “składową” trójcałości – ducha, duszy i ciała, i uczestniczy w niej pragnieniami ciała).

Świadomość produktem biochemii? Efektem wydzielania i bioprądu? Jak udowodnić, że nie? Jeśli wysłuchamy świadectw ludzi, którzy się nawrócili, i zbadamy zmiany jakie zaszły w ich życiu, rozpoznamy Dary Ducha Świętego – będziemy wiedzieli, że świadomość to nie pozyskiwany z biobaterii prąd pobudzający różne podzespoły.

Człowiek Wierzący wie też, że na przykład, skoro przeciwnik podsuwa myśli – to natura ich jest duchowa, a nie chemiczna. Ale człowiek Wierzący i tak wie, że nie jest samobieżną biobaterią, a dla ateistów nie jest to argumentem, bo rozróżnianie rzeczy duchowych kwitują zarzutami o chorobie psychicznej.

Ateistyczni naukowcy twierdzą, że myśli to wydzielanie, to chemia. Zatem jeśli, na przykład, pomyślę sobie, by zjeść pierogów ze śliwkami – a oni odczytają procesy, reakcje chemiczne i inne, które we mnie zaszły, gdy łaknąłem tych pierogów, odkryją jak ta myśl o d b y w a ł a s i ę w moim ciele – to czy potem, wywołując takie zaszłości, nie będą umieli wytworzyć takiego – nazwę to metaforycznie – podciśnienia by takie myśli sprowokować, takie pragnienia? Stworzyć ich “matrycę”? Coś, jak uwodziciel, który rozkochuje w sobie swoją ofiarę, wykonując wszystkie figury i wypowiadając słowa miłości – kłamliwie, by uwieść. Czyż właśnie takiego działania nie uważają za dowód na to, iż myśli mają naturę materialną – i że, jakoby, żadnego ducha nie ma? Dowód zupełnie rzekomy.

Uwodziciel wzbudza miłość – miłość jest prawdziwa, ale czy powiemy, że miłość jest wytwarzana przez pewien zespół gestów? Śmieszne.

Impuls bioelektryczny, molekuły, enzymy i białka – to jest myśl, tak mówią. Więc myśli nasze odbywają się w porządku reakcji chemicznych? Nie w porządkach na przykład: logicznym, matematycznym, estetycznym, figur poetyckich, suspensu, kompozycji muzycznych, architektury – w tym ergonomii i ekologii, konstrukcji technicznych – więc: wyobraźni technicznej? Jak miałoby się to stać, jak miałyby się te porządki “przełożyć” – gdyby rozwój odbywał się, tak jak mówią – od dołu?

Ewolucjoniści argumentują: skoro tak jest jak widzimy – to się tak zrobiło. S a m o. Dziecięce fantazje bywają urocze – ta natomiast, jest śmiercionośna.

Spójrzmy na konsekwencje tego ewolucjonistycznego, materialistycznego, ateistycznego myślenia (“myślenia”): takie rzeczy, jak odpowiedzialność, zaufanie, budowanie, wybór, konsekwencja, godność czy grzech… – nie istnieją! Ludzie mają procesy – i według nich żyją! O jakim grzechu może być mowa?!

Czemu zatem siedzą w więzieniach – bandyci, złodzieje, gwałciciele, oszuści, mordercy… Za procesy chemiczne? Więc przecież są prześladowani! To jest jaskrawa niesprawiedliwość! Jak można karać za to, że komuś się akurat tak układa biochemia! Na to materialistyczni myśliciele powiedzą: – bo są oni zagrożeniem dla ładu społecznego! Achaaa! Ale, ale – jak można ładem nazywać taką niesprawiedliwość?! To nie jest prawo – to jest eliminacja! A z kolei, jeśli eliminacja – to czemu akurat z tych powodów ma być dobrą, a z innych złą? Dlatego, że złodzieje szkodzą? Bo mordercy zabijają? Nie jest to konsekwentne. Po pierwsze: przecież mówią, że eliminacja jest mechanizmem rozwoju. A jeśli tak, to na jakiej podstawie stwierdzają – którego genu działanie jest właśnie w ogólnym planie życia – rozwojowe? I czemu to akurat oni mają o tym decydować? Eliminują, tych co eliminują? A czemu nie odwrotnie? Proszę o chociaż jeden argument… Nie ma. Po drugie: przyjdzie ktoś i powie: – Indianie szkodzą! Ewidentnie blokują rozwój! Trzeba ich wyeliminować, trudno. Smutna konieczność rozwojowa. I – pomyśl – przecież dokładnie tak uczyniono! I to w autorytecie nauki! O ekspertyzę w tej sprawie poproszono Uniwersytet Oksfordzki, który stwierdził, że Indianie nie są naszymi braćmi. A przecież wystarczyło znaleźć biało – czerwone małżeństwo i przekonać się czy mają dzieci i czy są one płodne. Przepraszam za sposób argumentacji – no ale na takim poziomie porusza się ta nauka… Uzyskaliby dowód naoczny Indianie są ludźmi. Nauka, ba, wiodący uniwersytet – nie wymyślił takiego prostego rozwiązania? Naukowego? Hmm… Czym zatem się kierowali?

Oczywiście nie trzeba było wyszukiwać małżeństw “mieszanych”, kojarzyć par czy przedsiębrać jakichkolwiek naukowych badań, by w i d z i e ć, że Indianie są ludźmi.

Haniebne, potworne. Nauka.

“70 lat temu władze stanu Queensland w Australii postanowiły sprowadzić Agi, żeby pomogły w zwalczaniu plagi owadów niszczących plantacje trzciny cukrowej. Ogromne ropuchy poradziły sobie znakomicie i dzisiaj władają terytorium o powierzchni przekraczającej milion km². Kłopot w tym, że oprócz szkodników bez opamiętania pożerają stworzenia dla człowieka niegroźne, owady, gady, ptaki i małe ssaki. (…) Naukowcy zaobserwowali, że ropuchy skaczące na czele grupy mają dłuższe tylne nogi od tych, które pozostały w starych żerowiskach. To doskonała ilustracja teorii ewolucji Darwina – silniejsze i sprytniejsze zwierzęta zdobywają większe terytorium, wypierając słabsze i mniej przebiegłe”.

Jadowita ropucha podbija nowe ziemie”.

Gdy sprowadzone w celu ochrony upraw kukurydzy do Australii z Ameryki Południowej jadowite ropuchy niszczą wszelkie inne życie od owadów do psa – wtedy ewolucjoniści triumfują: – oto darwinowski rozwój, oto słodycz życia, oto źródło wszelkiej miłości i piękna! A gdy patologiczny morderca zgwałci i udusi 500 kobiet – o, to mówią, niedobrze, trzeba go zabić. W tej sytuacji nie wygłaszają prodarwinowskich peanów, nie wołają, że to stwarza miłość… Czemuż to? Ropucha, gdy strzyka jadem i pożera – stwarza miłość i pokój, a gdy człowiek morduje – to miłości nie stwarza? Nie jest to działanie rozwojowe, życiostwórcze? Ach, więc jednak człowiek czymś się różni od zwierząt… Jednak jakoś inaczej biologu ewolucyjny patrzysz na człowieka?

Przypomnę, że wstępem do naukowej kariery jest egzamin d o j r z a ł o ś c i.

Bóg jest Życiem samym, Stwórcą świata i zapełniających go stworzeń. On Stworzył żywe istoty i wie o życiu wszystko. On ustala zasady. Innej logiki nie ma. Nie ma b i o l o g i i bez Boga!

Ewolucjoniści są w zdumiewającym balansie między uznaniem niewymownej rzezi za tworzącą życie i zachwytami nad nią w tej roli (!) – a jednocześnie dziecinną tkliwością i afektem do stworzeń.

Bez obrazy – ale przypomina to sytuację, która budziła takie zdumienie, i jest nadal dla wielu otwartym pytaniem: jak mogli ludzie mordujący w obozach koncentracyjnych zarazem kochać swoje rodziny i dzieci, chodzić do domu na obiad. Co do istoty kwestii – nie widać w tym różnicy… Wpajanie teorii ewolucji jest wychowywaniem ludzi o takiej właśnie wrażliwości, tak ukształtowanych, to mających za normę, za normalność! Ewolucjonizm to nie jest tylko pewien pogląd na rzeczywistość, ale głęboka ingerencja w sam sposób myślenia, w uczucia etc.

Mówią ewolucjoniści, ateiści, że myśli emergują i że jest tylko materia – kierowana przez geny. Ale świadomość traktują jako byt samoistny i podlegający ocenie na przykład: moralnej! Choć jest według nich tylko wypowiedzią samolubnych genów (mózg wydzielający myśli ukształtowany przez geny). Jadowitej ropuchy nie osądzają, ale gdy SS wyrusza do akcji – o, to niemoralne, na to mają oburzenie. Działalność krokodyla jest biologicznie zachwycająca – działalność SS nie. Ale czemu? Świadomość i wyższe uczucia są przecież według tej teorii kreacją genów dokładnie tak samo jak krokodyli kołowrót śmierci… Mówią: człowiek to zwierzę, ale zaraz dodają: no, tylko żeby mi się po ludzku zachowywał!

Mówią: to samolubne geny stwarzają wszystkie stworzenia – a zaraz im się myśli, że człowiek ma niezależną świadomość i ma trzymać poziom etyczny. Ależ bzdury! To wszystko naiwne mamrotanie. Ewolucjonizm to słabość ludzkiego umysłu. Te płacze Darwina nad okrucieństwem ludzi, te etyzacje, te protesty i oburzenie Dawkinsa są niekonsekwencją wewnątrz teorii ewolucji, dokonywaną ze względu przecież na uczucia, wrażliwość, troskę, ciepło, wyobraźnię… Jest nadzieja, że Richard Dawkins nawróci się – ile można trwać w takim rozdarciu i okłamywaniu siebie.

“Zakładam, że świadomość jest fizycznym przejawem działania mózgu i jako taka nie może przetrwać jego rozkładu. (…) Nie wiadomo czy świadomość jest produktem ubocznym funkcjonowania organizmów żywych czy też ma kluczowe znaczenie dla ich istnienia.”

Richard Dawkins w wywiadzie pod tytułem:

Akceptując religię sprzyjamy ekstremistom”.

Człowiek jest duchem, duszą i ciałem. Ateistyczna nauka, negująca istnienie dwóch składowych tej całości i przekręcająca – sprowadzając to, co duchowe do materii; nauka negująca w ogóle istnienie ducha, w ogóle “spraw” ducha nie rozpoznając i nie rozumiejąc, nie przyjmując do wiadomości nawet podstawowej o tym wiedzy – jest katastrofalnym błądzeniem o skutkach nawet dla nas ludzi w ogóle z naszej ziemskiej perspektywy niewyobrażalnych, nie do ogarnięcia.

Definiowanie człowieka na podstawie badania moczu i nakładanie takiego widzenia rzeczy na zapoznane i zanegowane sprawy ducha, to straszne niewolenie człowieka, straszne uwięzienie, straszne, straszne.

“Chorowali z powodu swego występnego życia

I cierpieli z powodu swych win.

Wszelki pokarm obrzydł im

I bliscy już byli bram śmierci.

Wtedy wołali do Pana w swej niedoli,

A On wybawił ich z utrapienia.

Posłał słowo swoje, aby ich uleczyć

I wyratować ich od zagłady”.

Psalm 107, wersy: 17 – 20.

“A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa”.

Pierwszy list św. Pawła do Tesaloniczan. rozdz. 5, w. 23.

Pułapka, błąd – uznania pewnego “zakresu widzeniaza ostateczny, niczym człowiek, który by uważał, że ziemi jest tyle i jest ona taka – ile i jaką widzi akurat przez okno. Myślenie cielesne jest nakładane na ducha i duszę. Mówiąc skrótem: człowiekowi grzesznemu, żyjącemu w grzechu – mówi się, że problemy jego życia rozwiąże nordic walking. Mówią: dbaj o siebie, zmień swoje życie – ale to znaczy: dbaj o swoje ciało, ustaw życie pod kątem ciała – jeszcze bardziej! Jeszcze więcej ciała! Tego, że żyje on w grzechu – tego zmieniać nie musi. To jest jego wolność (!). Tak oto kajdany nazwano wolnością.

Duch – dusza – ciało. Patrząc w j e d n o, budować zamykającą teorię c a ł o ś c i?

Ateiści wyśmiewają Trójcę Świętą, mają tę kwestię za okazję do drwin. Zdaje im się ona śmieszna i niemądra. Ale czy człowieku – masz z tym jakiś problem, że jesteś całością trzech składowych? Jest w tym jakaś niewygoda? Jakiś kłopot?

Cierpienia wzięły się z upadku człowieka, z duchowej śmierci. Biorą się z grzesznej natury człowieka. Nie z jego “budowy”.

“Bo według człowieka wewnętrznego mam upodobanie w zakonie Bożym. A w członkach swoich dostrzegam inny zakon, który walczy przeciwko zakonowi uznawanemu przez mój rozum i bierze mnie w niewolę zakonu grzechu, który jest w członkach moich”.

I dalej:

“Tak więc ja sam służę umysłem zakonowi Bożemu, ciałem zaś zakonowi grzechu”.

List św. Pawła do Rzymian. rozdz. 7, w. 22 – 23; 25.

W tej sytuacji mówić: – żadnego ducha nie ma, żyjmy sobie podług ciała – to samobójstwo.

Pan Bóg jest Miłością i jest Duchem. Miłość jest duchowa – nie jest produktem materialnych procesów. Wyrobem. Czy można pokochać z rozmysłu? Na polecenie? Za pieniądze? Albo – pod wpływem podanych środków chemicznych… Czy miłość jest chemicznie wywoływanym dziwnym zachowaniem? Myślisz, że miłość to jest coś na guzik: – pyk wciśniesz – jest, pyk wyłączysz – nie ma? Coś w człowieku można poruszyć jak nie przymierzając – udko martwej żaby, które gdy podrażnić odpowiednio prądem – poruszy się. Ale czy to znaczy, że to żabie udko – żyje? W człowieku można coś poruszyć, co w ciele wiąże się z miłością, ale czy to jest miłość?

Ludzie się starzeją – “chemia im się zmienia” – miłość trwa. Bywa, że rozkwita.

Naukowcy, śledząc miłość, obserwują w ciele te wydzielania, reakcje – łapią je – mówią: “Mamy! Te oto związki i reakcje chemiczne, te kwasy, zasady, prądy, spiny – to jest miłość właśnie! Tak powstaje!” To obecność miłości w ciele. Udział ciała w miłości – ? (Myślę sobie w tych sytuacjach – a kim jest człowiek, którego “badacie” – jest człowiekiem Wierzącym? To nie jest sprawa poboczna, to jest sprawa pierwszorzędna!).

Jeśli miłość to działanie związków chemicznych – to co z miłością na odległość, co z wciąż obecną, intensywną miłością po śmierci ukochanej osoby? Powiedzą – tęsknota to głód narkotyczny. To zespół abstynencyjny. Tak właśnie mówią!

Można mieć pragnienia ciała – a nie mieć miłości, o czym też wiemy ze słów Pisma Świętego. Odrzucając Pismo czy wiedzą co badają?

Zauważmy to – według ewolucjonizmu człowiek jest mniej ważny niż jego komórki, niż „konstytuujące go” geny. Sam w sobie nie jest podmiotowy. Człowiek to wyrób. Komórki zrzucają się na człowieka. Jest zwierzęciem pociągowym. On, świadome ja, jest na łasce swych najdrobniejszych części – co mu wydzielą – to zrobi. Prawa, systemy moralne – kupa śmiechu. Komórki angażują swój wytwór, który je nosi, w absorbujące go – głuptasa – zwiedzenia, żeby go jak najkorzystniej zmanipulować. Wyłania się z tego jakiś megarozum, megamoc tych komórek. Zapewne myślałeś o sobie coś więcej – ale co ty tam sobie myślisz czy czujesz, to tylko manipulaty, pokrętła, by tobą kierować. Zatem – ty wytworze – ciało puszczaj przodem, grzecznie i z szacunkiem – bo ciało to wehikuł genów. Bliżej sensu istnienia jest przemiana materii – niż ty.

Ufam, że gdy widzisz do jakich konsekwencji prowadzi uznanie ludzkiej świadomości za wyrób reakcji biochemicznych, twierdzenia te, tę „teorię” uznasz za absurd. Skutki tego są nie do przyjęcia. Zarazem możesz zauważyć realne, rzeczywiste istnienie tego, co nazywają ludzie: wartościami. Nie są sztucznym, narzuconym kulturowo ograniczeniem w celu sprawowania kontroli, wymysłem patriarchatu czy czymś takim.

Przemyślenie kwestii pokazuje konsekwencje, na które nie sposób się zgodzić. Przenigdy – prawda? Nie chcesz tak „zorganizowanego” życia, według „zasad wydzielania”, prawda? Według „zasad eliminacji” czyli na przykład: więzienia zlikwidować i kto skuteczniej eliminuje – ten płodzi. Urocze, co? I rzecz nie w tym, że tak by się większości nie podobało – ale w tym, że nie jest to prawda o człowieku.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: